Ostatnie aktualizacje: 05.07.2008 - historia | 13.02.2008 - teksty | 11.02.2008 - koncerty

Teksty


Alarm Armia 2006 Armia 2007 Chocholi Taniec
Do Roboty Faszystowskie Ścierwo Hymn Nie-Pokolenia Idealny Człowiek
Jak Żyć (JWDK) Nasz Świat Nic Lepszego Noc pociętych Marchwi
Oczyszczony Piosenka o Moim Mieście Plac Wolności Rozliczenia


Alarm (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Nocami ulice wydają sie okrutne
Że aż człowiekowi czasem ciężko się odnaleźć
W tym chorym bałaganie w tym dzikim tłumie
Trzeba tak niewiele żeby oszaleć
Czasem sobie myślę że wytarczy jedna chwila
By zdrowe drzewo upadło jak liść
Ale teraz widzę że nic nie zatrzyma
Tego co kiedyś zdarzyło się śnić

ALARM! TO JEST NASZ ALARM!

Wbrew stereotypom, przeciw schematom
Bez różnic, kłamstw, oszustw i morałów
Wbre szyderstowum, przeciw uprzedzeniom
Bez prawa, ponad podziałami

Bezradny na cierpienie, bezsilny na ból
Wkruwiony na ncizym nieuzasadnioną przemoc
Bładzę wozem pozbawionym kół
To nie wsytarczy by wymazać przeszłość
Nagle w sercu wybucha rewolucja
Nie ma możliwości by ktoś ją omamił
Nam wystarczy wolność i myśli prostytucja
Nikt z nas nie pozwoli by ktoś je zdławił

2006


Do góry

Armia 2006 (sł. Dudek, muz. ALARM)

Lewa! prawa! podnieś kostę mydła
Padnij! powstań! komu armia zbrzydła?
Dadzą ci karabin potem każą ich się bać
Podziurawić tarczę niczym ludzką twarz

Wstawaj! szybko! umyj ryj i dupę
Później dostaniesz zajebiście starą zupę
Myjesz ręce, dupę i już na poligonie
Za co to wszystko? Za gwiazdkę na pagonie

Panie plutonowy, proszę mnie wysłuchać
Potrzebuję wojska jak krowa łańcucha...!

2006


Do góry

Armia 2007 (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Pierwsza, druga, trzecia twoja blizna!
Krwawe pamiątki po tym jak wezwała cię ojczyzna
Na misji w Iraku mordowałeś małe dzieci
Powiedz mi kto teraz z nerwicy cię wyleczy

Biegiem, naprzód marsz! Już po zwycięstwo
Zabawa w zabijanie przyniesie ci kalectwo
"Gra prawdziwych mężczyzn" – to hasło dobrze chwyta
Powiedz mi co z tego gdy rodzina jest rozbita

Gdy armia mnie zawoła
Listem poleconym
Pójdę chętnie na komisję
Wskazać palec środkowy!

2007


Do góry

Chocholi Taniec (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Puste już są wszystkie groby
Ubroczone krwią tętnice
Grają wszystkie Wernyhory
Król wychodzi na ulicę
Głowy w zgniliźnie ukryte
Piękna, dumy, moralności
Daltonizm świeci w etyce
Jeszcze nie ma wszystkich gości

Śpiewaj w głos panie Hetmanie
Gospodarzu graj na rogu
Poprowadzisz nas w otchłanie
Dekadencji, brudu, głodu
"Co tam panie w polityce?"
Zapytają śpiewnym głosem
Chęci ich są nieprzebyte
Lecz mózgi spięte powrozem

Zamiast sądzić stare dzieje
Przemyśl wszystkie swoje żale
I nie pozwól by złodzieje
Wypełnili nasze sale
Zapraszamy was do Tańca
My Chochoły, dumne ptaki
Dla bożego pomazańca
Czekając na głos wszelaki

2007


Do góry

Do roboty (sł. Łysielec, muz. ALARM)

"Weź się do roboty!" – każdy ci tak powie
Gdy osiągniesz pełnoletność i ukończysz swoją szkołę
Ale co masz robić, gdy miejsca ciągle brak
Gdy każdy swego szuka i wciąż coś jest nie tak

W pogoni za pieniądzem sprzedajesz swoje życie
Coraz bardziej sfrustrowany wychodzisz na ulicę
Oddajesz je tanio za marny kawał chleba
Nie możesz znaleźć grosza, a on nie spada z nieba

Choć próbujesz co sił nie umiesz zmienić świata
Nie umiesz zmienić ludzi, nie zmienisz nawet brata
Nie poznajesz siebie po każdym ciężkim dniu
I bez powodzenia ciągle liczysz na cud

Nie ma przyszłości ktoś kiedyś tak powiedział
Nikt tego nie powtórzy choć wszyscy to wiedzą
Że nie ma przyszłości dla takich jak my
Co żyją pełnią życia lecz nie wierzą w piękne sny

2007


Do góry

Faszystowskie Ścierwo (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Miasto takie ciemne, wszędzie czai się wróg
Na co drugim skrzyżowaniu widać policyjny wóz
Godzina policyjna, policyjne państwo
Jak tu rozpierdolić nieletnie chuligaństwo?

Faszystowskie ścierwo jebie padliną
Podłych dyktatur czas już przeminął
Idziemy przed siebie dość zadowoleni
Bo zawsze robimy dokładnie to co chcemy!

Faszyzm na ulicy, faszyzm w parlamencie
Każdy o swoej racji przekonany święcie
Zakładam ciężkie buty, dokańczam kolację
I wychodzę na ulicę krzyczeć, na demonstrację!

Obozy hitlerowskie zagłady i pracy
Ginęli w nich nie tylko Żydzi i Polacy
Lecz także Cyganie i inni Słowianie
Taka rzeczywistość drodzy panowie i panie!

2006


Do góry

Hymn Nie-Pokolenia (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Chcą wmówić nam, że nic nie wnosimy
Uparcie powtarzają, że tracimy czas
I każdy z nich chętnie widzi nas nieżywym

Każdy z nas chce podążać swoją drogą
A nie ślepo biec na skręcony kark
Uderzmy razem na umówiony znak!

Śpiewajmy wspólnie hymn Nie-Pokolenia
Zjednoczmy się i zaciśnijmy pięść
Nie pozwólmy, by nas zniewolili
Zamknęli i zatłukli gdzieś

Serca biją nam na tą samą nutę
A w nich duma, nienawiść i gniew
Koniec z podziałami – jedność siłą jest!

Nie róbmy tego na co nam pozwolą
Ci, którzy chcą upodlić nam życie
Za wyrządzone krzywdy odpłacimy należycie

2007


Do góry

Idealny Człowiek (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Wyobraź sobie:
Idealny człowiek
Bez żadnych szans
Na stany złowrogie
I sam odpowiedz
Czy chciałbyś takić być
Bez zmartwiń i kłamstw
Nie mieć niczego w głowie

Zero myśli
Zero wątpliwości
Zero problemów
I zero mądrości

Każdy tego chce
Cywile i żołnierze
Żeby być jak on
I to samo wiedzieć
A ja w to nie wierzę
Mam swoje korzenie
Nie dam uśpić się
Rzucam to w cholerę

Wyobraź sobie
Upośledzony człowiek
Bez żadnych szans
Na myśli złowrogie
Wyobraź sobie
Idealny człowiek
Bez żadnych szans
Na myli jakiekolwiek

Każdy tego chce
A ja w tonie wierzę
Każdy tego chce
Ja rzucam to w cholerę

2007


Do góry

Jak Żyć (JWDK) (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Powiedz mi kolego
Czy słyszysz jak tu jest?
Oni nie widzą tego
A na nas czeka śmierć
Nie myślisz chyba że
Jutro będzie lepiej
Pomimo ich kłamstw
Obietnic i zapewnień

Nie chcę być sługą
Nie chcę być więźniem
Nie chcę być żebrakiem
Nie chcę być też księdzem
Nie czuję potrzeby
Błagania o litość
Wiesz dobrze że ja
Mam w dupie cała przyszłość

Powiedz przyjacielu
Czy czujesz to co ja?
Oni się w twarz śmieją
A dla na nas nie ma miejsca
Wiesz przecież że to co mówią
To bzdurne przypowieści
Oni nic nie wiedzą
Się we łbach przecież nie mieści

Pomyśl człowieku
To jest to co obiecywali?
Betonowe okna
I domy ze stali
Już nigdy nie zaufam
Tym co mówią mi
Że lepiej wiedzą
Jak mam żyć!

2006


Do góry

Nasz Świat (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Wyjść na ulicę, kopnąć w mur
Wychylić piwo, bawić się
Zatrzasnąć drzwi opuścić dom
Wysadzić bank, otrzeć o śmierć
Włożyć buty, wypić coś
Iść na koncert, krzyknąć "NIE!"
Jebnąć wiosło w ciasny kat
I przed siebie stale biec

Nasze życie!
To tylko nasza krew!
To jest nasz świat!
Nie potrzebujemy dawanych przez was praw!

Dać czadu w pubie, złapać zgon
Obrzygać stół i siebie też
Nie liczyć dni, zapomnieć się
Poczuć ten ból, gdy ciężko jest
Czasem dobrze, czasem źle
Lecz my nie poddamy się
Będę śpiewał to, co chcę
Nie mam dość, lecz co jeszcze?

2006


Do góry

Nic Lepszego (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Twój uśmiech skrada się przez próg
Po ciemku leżysz bok mnie
Miedzy nami popielniczka tylko
W której gasną wzystkie światła

W ciemności dobrze widzę Cię
Nie potrzebuję
Światła gdy jesteś
Koło mnie
Tak bardzo bardzo kocham Cię
Nie kłamię, wiesz

Twoje łzy zawsze zwalają mnie z nóg
Dopierdalają mocniej niż z wielkiej fifki buch
Bóg nie ma tutaj zaprawdę mówię nic do powiedzenia
Twoje oczy roześmiane wyrywają mnie z siedzenia
Bo każdy dzień bez Ciebie staje się gorzką męczarnią
Strzelam w łeb i padam na ziemie niczym na Pearl Harbor
Wiruję jak ptaki na niebie przyglądam się swym snom
Słońce ponad chmurami niechybnie wskaże mi dom

Bo nie ma nic lepszego niż spędzony z Tobą dzień
Bo nie ma nic piękniejszego niż spojrzenie Twe
Nie ma nic wspanialszego niż Twoje nagie ciało przy mnie
Nie ma i nie będzie nic tak jak w moim śnie

2007


Do góry

Noc Pociętych Marchwi (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Masz mnie w dupie
Mam cię w dupie
Mamy wszystko razem w dupie
Tak jest teraz
I tak będzie
Wcześnie późno zawsze wszędzie

Nigdy więcej
Cię nie kupię
Choćbyś w kupie był to głupie
Tak jest teraz
I tak będzie
Wcześnie późno zawsze wszędzie

Mam cię w dupie!

Każdy orze
Tak jak może
Na ugorze lub w oborze
Tak jest teraz
I tak będzie
Wcześnie późno zawsze wszędzie

Ja sam sobie
Rzepkę skrobię
Robię co chcę, chcę więc robię
Tak jest teraz
I tak będzie
Wcześnie późno zawsze wszędzie

2005


Do góry

Oczyszczony (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Jestem pieprzonym egoistą
Szantażystą
I chamskim gnojem
Nie zrobię nic bezinteresownie
I zawsze dbam
Tylko o swoje

Jestem pierdolonym kłamcą
I wiem że to
Wam się nie podoba
Ale nigdy nie sprzedaję wam gówna
Bo dobrze wiem że
Ktoś inny je wam poda

Jestem czasem schizofrenikiem
Czystym absurdem
I paranoikiem
Użalam się nad sobą zawsze kiedy wiem
Że mi nie pomogą
Że zdechnę jak pies

2005


Do góry

Piosenka o Moim Mieście (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Brukowe ulice
Szare kamienice
Ludzie pokrzywdzeni
Dawno już straceni
Bramy zaśmiecone
Mury ubłocone
Betonowe bloki
Żelazne obłoki

Tu się urodziłem
Tutaj wychowałem
Pierwszy raz się zakochałem
Lecz nie wiem czy tu umrę

Zastraszające myśli
I pełne paniki
Zakazane miny
Wysokie trzy kominy
Patrole policyjne
Panienki infantylne
Zawsze miarowe kroki
Szlifujące drogi

...Lalalala...

2007


Do góry

Plac Wolności (sł. Łysielec, muz. ALARM)

PLAC WOLNOŚCI!!!

Kiedy wiesz że w ciebie celują
Kiedy nadzieja gaśnie w twoim sercu
Wiesz ciąż gdzie możesz się udać
Tam gdzie wszyscy kaci nie mają dostępu

PLAC WOLNOŚCI!!!

Miejsce gdzie nigdy nie będzie rządzonych
Miejsce gdzie wiara w równość wciąż kwitnie
Gdzie wszyscy ludzie uśmiechają się do obcych
Bo każdy wie że braterstwo nie zaniknie

PLAC WOLNOŚCI!!!

2006


Do góry

Rozliczenia (sł. Łysielec, muz. ALARM)

Na górskich szczytach
Gdzieś ponad chmurami
Wygodnie spoczywają
Wzniosłe ideały
A my na dole targani spazmami
W błocie codzienności
Otrzepujemy się
Z kurzu zwanego przeszłością

Idziesz przez życie i nie widzisz nic
Oprócz paru symboli dookoła
Kolorami pięknie odznaczają się
A znaczą tyle co puste słowa:
Anarchizm Komunizm Faszyzm
Nacjonalizm Agraryzm
Ekologizm Pacyfizm i Rasizm
Islamizm Libertarianizm
Każda ideologia zabija myśli
Nie pozwala dociekać granicy kłamstw
Ale marzenia dają nam odwagę
Do codziennego istnienia

Nie damy wam marzeń!
Nie damy wam snów!
Nie damy wam siebie!
Wiem że anarchia to idea
A idea to marzenie
I powiem to raz!
I powiem to dwa!
I powiem to trzy!
Wiem że nie można niczego zmienić
I już nie wierzę w nic

Czy już wiesz kim jesteś i wiesz już czego chcesz
Co jest do zdobycia na tym chorym świecie
Twoja oryginalność jest jak miliony innych
A twój bunt sięga tylko palca w bucie
Być może kiedyś będziemy
Częstować was niedopałkami
Wyciąganymi z kieszeni
Tylko na potrzeby chwili
Lecz zanim to się stanie przypomnij sobie nas
I bez zastanowienia obierz Kierunek: Manhattan
Wśród wielkiego tłumu staniesz w środku dnia
I dumnie ogłosisz że gramy na alarm!

2008


Do góry