Ostatnie aktualizacje: 05.07.2008 - historia | 13.02.2008 - teksty | 11.02.2008 - koncerty
Historia
Początki ALARMU związane są z wielkim bólem jego rodziców, którego echa nadal czasem występują i to w najmniej właściwych momentach. Jego narodziny, naznaczone spazmami bólu i cierpienia, giną w pomrokach dziejów, czyli na przełomie 2005 i 2006 roku. Początkowo kapela była tylko pomysłem zrodzonym w schizofrenicznych umysłach jego założycieli, czyli Dudka (Przemek Dudka) i mnie. Pierwsza sesja odbyła się pod koniec 2005 roku w garażu mych poczciwych rodzicieli. Dudek grał na kompletnie zużytej połowie perki, a ja dosiadłem swą pierwszą gitarę elektryczną. Bez znajomości akordów, poczucia rytmu, za to z zupełnie niewyćwiczonymi palcami spędziliśmy w garażu ładnych kilka godzin. Zziębnięci, skostniali i nikt nie potrafi powiedzieć jacy jeszcze wyszliśmy stamtąd… Wyszliśmy z pełną satysfakcją na twarzy. I tak poszło dalej…
Już na początku kolejnego roku znalazł się drugi gitarzysta. Trzyosobowa jeszcze-nie-kapela próbowała swych sił przez długie ferie zimowe. Później ciężko było znaleźć czas na wypruwanie głośników, zwłaszcza w trzyosobowym składzie i bez lokum, w którym moglibyśmy rozłożyć sprzęt. Jednak wraz z wybuchem wiosny do zespołu dokoptowaliśmy mojego brata, Globusa (Jędrzej Dominiczak), który chwycił za bas i (wspomnieć o tym trzeba) wychodziło mu chyba najlepiej z całej ekipy. Już jako kwartet zakwaterowaliśmy się w chełmżyńskiej harcówce, w której mogliśmy korzystać z warunków, o jakich wiele młodych kapel może tylko marzyć. Nastąpiły też drobne roszady w składzie. ALARM (który nawiasem mówiąc ALARMEM jeszcze wtedy nie był) zasilił nasz stary kumpel Lipek (Szymon Lipowski) i przejął ode mnie mikrofon, co pomogło bardzo w tym, by każdy skupiał się na rzeczy dla siebie właściwej. Krótko później drugiego gitarzystę, Czarka Jabłońskiego, który jak to określił „nie czuł się w zespole jak ryba w wodzie” zastąpił Michał Zieliński dodając wiele energii i zapału całemu zespołowi. I wtedy ALARM oficjalnie stał się tym, czym jest do tej pory.
Jednak sielanka skończyła się, gdy dała o sobie znać nasza dość rozrywkowa natura. Po kilku ostrzeżeniach zostaliśmy, lekko mówiąc, poproszeni o opuszczenie dotychczasowej sali prób. Padła decyzja o graniu w naszym, czyli Globusa i moim, pokoju. Pomieszczenie o metrażu wynoszącym 14 metrów kwadratowych, na dodatek zawalone meblami nie było wprawdzie wymarzonym miejscem na granie, lecz nic lepszego niestety się nie znalazło…
Wreszcie 22 grudnia 2006 zespół zadebiutował grając w „Tumskiej Przystani” w Chełmży z okazji 3 urodzin zaprzyjaźnionej kapeli LUX MORTUUM. Zagraliśmy wtedy cały swój materiał, czyli 3 swoje kawałki (Alarm, Jak żyć i Faszystowskie Ścierwo – to ostatnie obruszyło leciutko kilku przybyłych na koncert łysych osobników) oraz cover streetpunkowej kapeli The Analogs ze Szczecina, pt. „Iwan”. Cały set powtórzyliśmy kilkukrotnie, z racji tego, iż organizatorzy prosili nas uprzejmie o to by maksymalnie przedłużyć całą imprezę :)
W nocy z 23 na 24 sierpnia nagraliśmy swój tak bardzo upragniony debiutancki materiał! Wprawdzie było to tylko demko, jednak satysfakcja jest niesamowita :) W listopadzie zagościliśmy na Najwolniejszej Trasie Świata, supportując Leniwca i Zabili Mi Żółwia, podczas ich koncertu w Toruniu. Mimo że mieliśmy tylko pół godziny i naszym zadaniem było rozgrzanie i przygotowanie publiczności na występ gwiazd wieczoru, to zagraliśmy nasz najlepszy koncert w dotychczasowej działalności i zostaliśmy świetnie przyjęci przez toruńską (i nie tylko) publiczność.
Następnie, w lutym kolejnego roku zagraliśmy set w Łodzi, tuż przed Bachorem. Krótko potem, Lipek postanowił, że wybierze się do wojska na dziewięciomiesięczne wakacje. Jako, że ja także miałem zamiar opuścić Chełmżę i wyemigrować na cztery miesiące do Wielkiej Brytanii, postanowiliśmy zawiesić działalność zespołu na czas bliżej nieokreślony.
uysielec